Zbigniew Mirosławski
* * *
W domu w którym straszy
nie wyrośnie bujny krzew,
kurz na sprzętach,
nawet papier całkiem pożółkł,
obraz sczezł,
czegóż szukać wśród szpargałów?
Pusty fotel...
Dłoń podaje wychylony z niego Cień.
Pójdę stąd na miasto stare,
chociaż bez obronnych wież,
może spotkam stronników Kołłątaja?
Gawiedź znów ulotki daje
a w powietrzu wisi
Damoklesa miecz.
Warszawa, 1983 r.